YellowPear

“NA JESIENI ŚWIAT SIĘ MIENI”. PODSUMOWANIE MIESIĄCA #4. PAŹDZIERNIK.

Październik miał być miesiącem pełnym spokoju, odpoczynku i wolnego czasu. Był jednak dokładnie tak samo aktywny jak wrzesień, a przy tym nieźle dał w kość zawirowaniami pogodowymi. Deszcz, grad, słońce, przymrozki – wszystko to kręciło się wokół mnie jak liście na wietrze. Miewałam momenty niewielkiej chandry, brakowało mi śpiewu ptaków za oknem czy tak męczącego latem mocnego słońca, zaglądającego przez okno do naszej sypialni. Jednak „Na jesieni świat się mieni”, więc mienił się i mój – czasem spędzanym z rodziną, blogiem, ciekawą książką oraz równie interesującym filmem. 

CZAS DLA RODZINY

liscieFot. twojapogoda.pl

Podobnie jak różnią się jesienne liście spadające z  drzew, tak każde z moich dzieci jest inne. Magdalena to spokojny, zielony liść klonu – zrównoważona, posłuszna, ale jednocześnie mająca własne zdanie. Jako najstarsza z rodzeństwa stanowczo i bez problemu egzekwuje swoje miejsce w hierarchii. Marysia to żółta leszczyna, uśmiechnięta i radosna, i zbuntowana. Mam nadzieję, że jakoś przetrwamy ten czas, bo jej emocje zmieniają się jak w kalejdoskopie. A Jasiek? Jasiek jest liściem dębu. Raz tu, raz tam. Odwracam głowę – jest, odwracam głowę drugi raz – nie ma go. Umorusany i z błyskiem w oku. Mały chochlik.
A w środku tego jesiennego szaleństwa Tata i Mama, którym czasami opadają ręce, którzy czasami nie mają już siły na kolejne zwariowane zabawy, ale jednak się podnoszą, bo przecież dzieci to ich największe skarby. Skrzaty najcudowniejsze.

Jak, więc wyglądał październikowy czas z Rodziną? Między jedną a drugą chorobą, złym humorem i bezgranicznym szczęściem, całkiem normalnie. Przeżyliśmy.        

CZAS NA BLOG

3

Czarna gruszeczka z żółtym listkiem jest mi coraz bliższa. Urodzona z potrzeby dzielenia się przemyśleniami, emocjami, powolutku rośnie i dojrzewa.

Ja natomiast zaczynam czuć się niewielkim trybikiem w ogromnej machinie blogosfery. Pisanie sprawia mi wielką radość, dzięki niemu odpoczywam, relaksuję się i spełniam własne literackie potrzeby. Wymaga jednak sporo czasu i dobrego panowania nad kalendarzem, co w minionym miesiącu wcale nie było łatwe. Starałam się, by nowe teksty na blogu pojawiały się systematycznie. Można było je przeczytać dwa razy w tygodniu. Powstawały zwykle późnym wieczorem, ale zdarzało mi się również pisać rano, kiedy nie było w domu nikogo oprócz mnie i naszych czworonogów.
Rodzinka twierdzi, że jestem sową w piórkach skowronka… może coś w tym jest.  

W październiku opublikowałam dziewięć postów, z których cztery stanowiły recenzje, dwie dotyczyły wymiany książkowej, natomiast trzy były mocno osobistymi rozważaniami na konkretny temat.

Moje książki potrzebują przeprowadzki
Czy dziś są Twoje urodziny? „This is us”. Recenzja.
Podałam dalej! Subiektywne podsumowanie Wielkiej Wymiany.
Kogo może przywiać wschodni wiatr? „Mary Poppins”. Recenzja.
Wykorzystaj swój potencjał! O tym jak nie marnować talentu.
Przetańczyć życie z uśmiechem na twarzy. Jesienne dumania.
Koncert Twojego życia. „Behawiorysta” Remigiusza Mroza. Recenzja.
Marzenia… Te duże i te maleńkie.
Serce domu. „Rodzinna książka kucharska”. Recenzja.

CZAS NA CZYTANIE

5

Sentencja Monteskiusza brzmi: „Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera”. Dobrałam, więc prawie „idealnie” i zanurzyłam się w historiach prawdziwych, tych z dreszczykiem i takich, które pozostawiają w człowieku niesamowite emocje, mimo przewrócenia ostatniej strony.

Największe wrażenie zrobiły na mnie dwie książki. „Mężczyzna ze Stumilowego Lasu” Douglasa Laina i „Behawiorysta” Remigiusza Mroza. O koncercie życia i śmierci pisałam już na blogu, więc jeśli znajdziesz czas, zachęcam do lektury.
Jeśli zaś chodzi o pozycję Laina,  bardzo chciałam ją przeczytać – jako fanka Kubusia Puchatka byłam ciekawa, jaki wpływ miała twórczość A.A.Milne na całą jego rodzinę. To nie jest łatwa książka, zbudowana na granicy okrutnej realności z niby baśniowym dzieciństwem, opowiada o trudnym poszukiwaniu samego siebie, istoty własnego życia oraz relacjach między ojcem a synem Christopherem – Krzysiem.

Historię „Mężczyzny…” otrzymałam w Wielkiej Wymianie Książkowej “Przeczytaj i podaj dalej”, podobnie jak kolejne lektury minionego miesiąca – „Sekundy do szczęścia” Anety Zamojskiej i „Prawiek” Olgi Tokarczuk. Dwie zupełnie inne książki. „Sekundy…” to opowieść o czterdziestoletniej Katarzynie, która nie może uciec przeznaczeniu i mimo dokonywania najróżniejszych decyzji w swoich równoległych istnieniach, zawsze dociera do tego samego finału. „Prawiek” natomiast bardzo mnie zmęczył. To jedna z tych pozycji, obok których obojętnie przejść nie można, a jednak spowodowała, że z mojej twarzy znikł uśmiech, a w głowie zaczęły się kłębić dziwne, mocno nieciekawe, myśli.    

Sięgnęłam również po poradniki dotyczące rozwoju osobistego: „Slow Life” Joanny Glogazy i „Jestem tu i teraz”. O ile ta pierwsza jest Ci najprawdopodobniej znana, druga sprawia równie ciekawe pierwsze wrażenie. Piszę pierwsze, bo książkę opierającą się na trenowaniu uważności, nadal wypełniam. Wróciłam bowiem do początku i z uporem, którego się u siebie nie spodziewałam, rozpoczęłam przygodę z mindfulness. Powoli, lecz bardzo systematycznie realizuję wskazówki autorów.

Na jesienne dni znakomite okazały się powieści Nataszy Sochy, które dostałam w prezencie. „Hormonia” i „Dziecko last minute” to dwa pierwsze tomy trylogii „Matki czyli córki”. Książki ciekawe, wzbogacone szczyptą humoru, ze świetnie wykreowanymi bohaterami. Historie prawdziwe, zabawne i z przesłaniem. Już niedługo ich recenzja pojawi się na blogu, więc serdecznie Cię zapraszam.    

6

Czytaniem powoli zarażam całą rodzinę. Cieszę się ogromnie, że Marysia co kilka dni przynosi kolejne książki z biblioteki i czyta przed snem, a dodatkowo aktywnie towarzyszyła mi przy lekturze „Mary Poppins” oraz “Harrego Pottera…”. Mąż w końcu sięgnął po „36 i 6 czyli Katechizm według Szymona Hołowni”. Jestem z nich bardzo dumna, bo nie od dziś wiadomo, że książki czytać warto. Warto też czasami wybrać się do kina na dobry film lub obejrzeć interesujący serial – w kolejnym tygodniu przeczytacie o tym na blogu.

CZAS NA LISTOPAD

7

7 listopada 2016 roku, w poniedziałek o godzinie 13.45, czeka mnie rozmowa kwalifikacyjna na stopień nauczyciela dyplomowanego. Bardzo się denerwuję, a stres powoduje, że ściska mnie w środku i nie wiem, co tak naprawdę powinnam aktualnie robić. Piszę, więc swoje podsumowanie, by choć na chwilę uspokoić myśli, ułożyć w głowie wszystkie sprawy i w końcu wziąć się do roboty. Wydaje mi się, że nie należę do kategorii mówców, a także nie posiadam umiejętności szybkiej reakcji słownej, więc jestem pełna obaw co do tego, co przyniesie najbliższy poniedziałek. Dlatego, jeśli możesz, trzymaj mocno kciuki, bym nie dała plamy na tej ważnej rozmowie.

EDIT 07.11.2016.
DZIĘKUJĘ SERDECZNIE WSZYSTKIM TYM, KTÓRZY TRZYMALI MOCNO KCIUKI I MNIE WSPIERALI. Udało się 😀
Od dziś jestem nauczycielem dyplomowanym.
Komisja przychylna, atmosfera bardzo przyjazna.
Stres był, ale wszystko dobrze się skończyło. Jestem szczęśliwa…

W listopadzie dwa moje teksty pojawią się u zaprzyjaźnionych blogerek. Już nie mogę się doczekać. A 28.11. opublikuję wpis w ramach autorskiego projektu Joanny z bloga Podróż we dwoje: „Przerwij Krąg Milczenia” – Blogerki Przeciwko Przemocy Psychicznej W Związku”.

To będzie pracowity miesiąc. Mam nadzieję, że również szczęśliwy. Zaplanowałam kilka wyjazdów, zawodowych i prywatnych, na których mam nadzieję się spełnić jako mama, żona, pedagog, choreograf i fotograf. Na blogu poruszę interesujące tematy. Te dotyczące bycia i życia z ludźmi oraz nieco bardziej prywatne, rodzinne, opisujące zawsze szalony etap przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia.

CZAS… NA CIEBIE

autumn-507544_960_720

Lubisz takie podsumowania? Robisz je i wyciągasz wnioski z wydarzeń?

Mam nadzieję, że w październiku nie dopadła Cię totalna melancholia i dni jesienne, mimo swojej aury i momentami przytłaczającej pogody, przyniosły chwile zadowolenia.
Życzę Ci dużo uśmiechu na listopadowe chwile.
Pamiętaj! „Na jesieni świat się mieni”!
Pozwól mu, więc mienić się milionami barw i uczuć.

podpis

Katarzyna Berska

Bardzo się cieszę, że tu jesteś. Nazywam się Katarzyna Berska. Moja codzienność to zarządzanie projektami, odkrywanie talentów oraz motywowanie do twórczej i efektywnej pracy. Przygotowuję notatki wizualne, dzięki którym uczę dzieci właściwej organizacji czasu. Uwielbiam mind mapping, literaturę dziecięcą oraz polski folklor. Jestem mamą trójki dzieci, żoną policjanta. Cenię muzykę budzącą emocje, poranki przynoszące spokój oraz moje dwa psy, które na każdym kroku okazują mi swoją miłość.

Poznajmy się bliżej

Bardzo się cieszę, że tu jesteś.

Moja codzienność to zarządzanie projektami, odkrywanie talentów oraz motywowanie do twórczej i efektywnej pracy.

Przygotowuję notatki wizualne, dzięki którym uczę dzieci właściwej organizacji czasu. Uwielbiam mind mapping, literaturę dziecięcą oraz polski folklor.

Jestem mamą trójki dzieci, żoną policjanta. Cenię muzykę budzącą emocje, poranki przynoszące spokój oraz moje dwa psy, które na każdym kroku okazują mi swoją miłość.

Numer 4 już w sprzedaży

Blogostrefa

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń

Pozostańmy w kontakcie

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń