YellowPear

LISTOPADOWE DUMANIA. PODSUMOWANIE MIESIĄCA #5.

Listopad był dla mnie miesiącem bardzo symbolicznym, pełnym jesiennego dumania, próbą wyciszenia emocji, świadomością przemijania. To właśnie przemijanie stało się najistotniejsze. Zdałam sobie sprawę, że czasami nie jesteśmy w stanie zmienić rzeczywistości, choć bardzo byśmy tego pragnęli. Są momenty, że trzeba odpuścić, bo coś, co się zaczęło, kiedyś po prostu się skończy. To naturalna kolej rzeczy – narodziny, życie, śmierć. Ciężko się z tym pogodzić, szczególnie jeśli dotyka nas bezpośrednio. Siła człowieka jednak jest ogromna. Zmęczony, załamany i samotny jest w stanie w każdej sytuacji odbić się od dna, i z nadzieją ruszyć w przyszłość.     

CZAS DLA RODZINY

anioly

Kiedyś miałam bardzo małą rodzinę, składała się z trzech osób. Najważniejszym filarem tej układanki była najcudowniejsza osoba na świecie – moja Babcia. Od Jej śmierci minęło prawie pięć lat, a ja nadal nie potrafię się z tym pogodzić i nadal często z Nią „rozmawiam”. Opowiadam co u nas i jak rozrosła się nasza malutka rodzinka, mówię o przyjaciołach, którzy odchodzą i tych, którzy wracają, o dzieciach – ich kłopotach i radościach. Babcia była dla mnie Kimś Wielkim. Kobietą, która tak wiele przeszła – służba u ludzi, bieda, „wymazanie” z listy żyjących, obozy pracy, śmierć „męża” – a jednak się nie poddała i żyła tak, jakby świat miał za chwilę się skończyć…

Niestety czasu dla Rodziny niewiele było w listopadzie. Ograniczył się właściwie do poranków, kiedy jeszcze pełni sił byliśmy w stanie chwilę porozmawiać, podzielić się tym, co zaplanowaliśmy i dokonać pewnych ustaleń. Popołudnie nie nastrajało do rozmów – dziewczynki wracały ze szkoły, odrabiały lekcje, Mąż przywoził syna ze żłobka – każdy zmęczony, oczekiwał świętego spokoju i ciszy. Najprawdopodobniej dopadła nas jesienna zaduma i cieszę się, że minęła, a pierwsze dni grudnia przywróciły równowagę.

CZAS NA BLOG

posty

Balance… To najważniejsze – znaleźć balance w tym wszystkim, co nas otacza. Trudne, ale możliwe – w minionym miesiącu nie byłam w stanie systematycznie zaglądać na ulubione blogi, pozostawiać komentarzy czy rozpoczynać dyskusji. Nie było mi z tego powodu dobrze, ponieważ wiele miejsc przyciąga mnie jak magnes, w tekstach odnajduję siebie i czerpię z nich siłę. Obiecałam sobie, że w tym tygodniu nadrobię zaległości i powolutku cel realizuję. Balansując między domem, a światem on line udało mi się napisać kilka wartościowych postów gościnnych i nie zaniedbać własnego bloga, który stał się już częścią mnie.

Wpisy gościnne:
Tekst na blogu Pauliny: Czytaj z nami “Książka, która poprawia mi humor”
Tekst na blogu Madzi: “5 książek z gwiazdką w tle”

Listopadowe wpisy na moim blogu:
Nie bądź jak samotne drzewo. Przerwij krąg milczenia.
“Kilku kumpli weź”… Podróż do Stumilowego Lasu.
Nocna serialomania?. Subiektywne spojrzenie na temat.
Odnaleźć harmonię w “Hormonii”.
Ho ho ho!!! Grudniowe szaleństwo nadchodzi.
A ja mam psa… “Najwierniejsi przyjaciele”.
“Na jesieni świat się mieni”.

CZAS NA PROMOCJĘ

miastu

Nie wydaje mi się, żeby słowo promocja było idealne do oddania tego, o czym napiszę za chwilę, ale nie byłam w stanie odnaleźć odpowiedniego synonimu, który zawierałby w sobie wszystko to, co mam na myśli.
Nasze miasto obchodzi w grudniu 2016 roku swoje 600 urodziny. Z tej też okazji moim zadaniem było stworzenie tomiku poezji naszych uczniów oraz folderu dotyczącego Zespołu Pieśni i Tańca Kasianiecka. Materiały trafiły już do drukarni, więc na pewno przy podsumowaniu grudnia, podzielę się nimi z Tobą. Dziś mogę jedynie stwierdzić, że praca korektora wcale nie jest łatwa, a już wybór najlepszych utworów czy zdjęć do wydruku jest ogromnie, ogromnie trudny. Cieszę się, więc że w tej czynności wsparły mnie moje koleżanki z pracy i mimo późnych godzin nocnych po raz kolejny czytały wiersze dzieci, by przypadkiem nie wkradła się jakaś literówka czy inny błąd.
Jestem dumna z nas i z siebie, i jeszcze z mojej córy, której wiersz znalazł się w tomiku. Brawo Marynka!

CZAS NA CZYTANIE

ksiazki

Zauważyłam, że moje życie, działania i praca postawiły jakiś czas temu pewną granicę czytelniczą i choćbym stawała na głowie (czego nie potrafię) nie przekroczę jej. Tą granicą jest osiem książek w miesiącu. Jeśli sięgam po kolejną, nie jest to już czytanie efektywne, ale pobieżne i mało dokładne. Łapię się na tym, że część treści ucieka, nie pozostawiając po sobie wielu przemyśleń.

W ubiegłym miesiącu udało mi się przeczytać ni mniej, ni więcej, ale właśnie 8 książek. Należały do nich bardzo różne pozycje – lektury dla dzieci, książki obyczajowe i oczywiście kryminały.

„Dziewczyna w lodzie” Robert Bryndza
Nowa seria, której główną bohaterką będzie policjantka Erica Foster. Ambitna, konkretna i konsekwentna postać. Już dla niej warto sięgnąć po tę książkę. Dodatkowo otrzymujemy niezłą treść – zamordowana kobieta, jej zamrożone ciało, walka „klas”, intrygujący morderca – i dobry styl. Recenzja na pewno pojawi się na blogu

„Pax” Sara Pennypacker, Jon Klassen
Niesamowita, piękna książka. Jedna z pozycji, po którą moim zdaniem powinien sięgnąć każdy czytelnik. Peter jest małym chłopcem, który musi podjąć decyzję, a Pax lisem, który w tej decyzji gra najważniejszą rolę. Oddzieleni od siebie poszukują nawzajem tego, co posiadali i co tak naprawdę sprawiało, że ich życie było szczęśliwe. To nie jest jedynie książka o przyjaźni między człowiekiem a zwierzęciem – to pozycja o porzuceniu, tęsknocie i odpowiedzialności, o okrutnej wojnie i utracie wolności. Warta przeczytania.

„Najmniejszy słoń świata” Maciej Szymanowicz
Książka dla nieco mniejszych dzieci niż moje dziewczyny, ale Magdalenie się spodobała. Słonik, który urodził się w zoo, nie czuje się w nim zbyt szczęśliwy. Postanawia, więc zostać tak małym zwierzątkiem, by przecisnąć się przez kraty i wyruszyć w wielką podróż do Afryki. Oczywiście wyprawa obfituje w mnóstwo ciekawych i czasem strasznych sytuacji, a Mały Słonik szukając wolności, znajduje wiele innych wartościowych rzeczy. Pozycja zasługująca na uwagę.

„Marysiu, jak myślisz” Manuela Gretkowska
No cóż – książkę na legimi wybrała moja córa Marysia – osóbka ciągle zadająca mnóstwo pytań, rozważająca za i przeciw, i dyskutująca mocno aktywnie w domu. Pozycja wciągnęła zarówno córę jak i mnie, i myślę, że spodoba się wielu czytelnikom. Marysia, jej brat Maks i ich ukochana Mama gwarantują dobrą zabawę, okraszoną interesującymi nawiązaniami do filozofii.

„Małe Kobietki” Louisa May Alcott
Nasza lektura miesiąca w klubie „Przeczytaj i podaj dalej”. Przeczytana po raz drugi i dokładnie tak samo jak wcześniej, przyjęta przeze mnie ciepło i z pewnego rodzaju tęsknotą do „tamtych czasów”. Po raz kolejny również przekonałam się, że jestem fanką książek o kobietach (tu mamy ich spory przekrój), lubię czasami posłuchać moralizowania i cieszę się, jeśli wokół mnie znajdują się ludzie o różnych osobowościach. Historia czterech sióstr urzeka, wspólnie z nimi bowiem przeżywamy etap dojrzewania do dorosłości, uczestniczymy w sukcesach, porażkach i jednocześnie opowiadamy się po którejś ze stron oraz utożsamiamy z tą najbardziej nam bliską postacią.  

„Biuro przesyłek niedoręczonych” Natasza Socha
Pani Natasza stała się w ostatnich miesiącach jedną z moich ulubionych polskich autorek. Jej styl, niesamowity talent w tworzeniu historii z życia wziętych, realnych i bliskich każdemu oraz niosących ze sobą wiele przemyśleń daje mi odczuć, że “magia” jest wszędzie. Opowieść o Zuzannie, która szukając własnego sposobu na życie, spotyka na swojej drodze wielu interesujących ludzi, bierze udział w niesamowicie klimatycznych spotkaniach, a znajduje coś, czego zupełnie się nie spodziewała. Znakomita pozycja na przedświąteczny czas.

„Obudź się Kopciuszku” Natalia Sońska
Książkę rozpoczęłam czytać w momencie, kiedy za oknem pojawił się pierwszy śnieg i to dodatkowo wzmocniło odbiór lektury. Historia zagubionej i zapracowanej Alicji, która nagle świadomie, ale i spontanicznie podejmuje decyzje mające zmienić jej samotne życie. To idealna pozycja na zimę, przynosi nadzieję na lepsze jutro, kiedy miłość i szczęście delikatnie pukają do drzwi.  

„Natalii 5” Olga Rudnicka
Moja pierwsza książka tej pisarki i już wiem, że nie będzie (nie była – w sobotę skończyłam kolejną pozycję z cyklu) ostatnią. Jak najbardziej pozycja dla kogoś takiego jak ja. Kryminalna intryga, wiele niewyjaśnionych sytuacji, które zainteresowały mnie od pierwszych stron i spowodowały, że czytałam z wypiekami na twarzy. Pięć sióstr, każda z innego świata, zupełnie różnego otoczenia i z zadziwiająco intrygującym podejściem do życia. Kalejdoskop uczuć, emocji i bohaterów, a przy tym świetna dawka dobrego humoru, tak potrzebnego na co dzień. Polecam i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po drugą i trzecią część.

CZAS NA MNIE

kuratorium

W tej jesiennej zadumie ciężko było znaleźć czas na własne małe przyjemności. Ciągle „w drodze” i ciągle „w pracy”, odszukanie samego siebie w tym „zawirowanym” świecie jest ogromnie trudną sztuką. Przyznam, że nadal jej nie opanowałam. W każdym miesiącu jednak staram się choć na chwilę zatrzymać i być dla siebie dobra – otaczać się ludźmi z wielkimi serduchami, którzy nie blokują moich inicjatyw, a inspirują do działania i sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech.

Taki uśmiech pojawia się również, gdy pomyślę o tym, że jestem już nauczycielem dyplomowanym. Tak bardzo się denerwowałam, a komisja egzaminacyjna okazała się przychylna, spokojna i konkretna. Miłe słowa i pochwały mojej pracy zmobilizowały do działania na kolejne miesiące. A już w grudniu z rąk Mazowieckiego Kuratora Oświaty będę odbierała akt dyplomowania. Nie mogę się doczekać, szczególnie że postanowiliśmy z Mężem, że będzie to taki nasz, wspólnie spędzony, dzień.

kwiaty

Sposobem na listopadową nostalgię okazał się również 25.11, kiedy otrzymałam tak wiele życzeń z okazji imienin. Napisali Ci, którzy myśleli, pamiętali, byli obok i tacy, od których dzieli mnie setki kilometrów. Bardzo ciepłe słowa usłyszałam również od swoich uczniów, z którymi spędzam tak dużo czasu. 

To był bardzo aktywny miesiąc. Dużo pracy, nieco nerwowych sytuacji, spowodowanych świadomością krótkiego dnia, ale jednocześnie miesiąc spokojny. Zamknięty sfinalizowaniem zadań, za które byłam odpowiedzialna oraz pokonaniem kolejnych barier, które życie stawia przede mną. Listopadowe dumania przyniosły wiele odpowiedzi i świadomość, że najważniejsza jest rodzina, która wspiera, dobrzy ludzie, którzy pamiętają i dzieci, których uśmiech rozjaśnia nawet najciemniejszy dzień. I tego uśmiechu życzę Ci najwięcej.

podpis

Katarzyna Berska

Bardzo się cieszę, że tu jesteś. Nazywam się Katarzyna Berska. Moja codzienność to zarządzanie projektami, odkrywanie talentów oraz motywowanie do twórczej i efektywnej pracy. Przygotowuję notatki wizualne, dzięki którym uczę dzieci właściwej organizacji czasu. Uwielbiam mind mapping, literaturę dziecięcą oraz polski folklor. Jestem mamą trójki dzieci, żoną policjanta. Cenię muzykę budzącą emocje, poranki przynoszące spokój oraz moje dwa psy, które na każdym kroku okazują mi swoją miłość.

Poznajmy się bliżej

Bardzo się cieszę, że tu jesteś.

Moja codzienność to zarządzanie projektami, odkrywanie talentów oraz motywowanie do twórczej i efektywnej pracy.

Przygotowuję notatki wizualne, dzięki którym uczę dzieci właściwej organizacji czasu. Uwielbiam mind mapping, literaturę dziecięcą oraz polski folklor.

Jestem mamą trójki dzieci, żoną policjanta. Cenię muzykę budzącą emocje, poranki przynoszące spokój oraz moje dwa psy, które na każdym kroku okazują mi swoją miłość.

Numer 4 już w sprzedaży

Blogostrefa

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń

Pozostańmy w kontakcie

Współpraca

FitSpirit.pl
Inspiracje Dla Szkoły
SP KAŁUSZYN
Drzewo Pokoleń